Czy brak wizy Vander Elst grozi odpowiedzialnością zarządu spółki delegującej do Niemiec?

Autorka: dr Katarzyna Styrna-Bartman LL.M. – radca prawny, specjalistka w zakresie prawa delegowania pracowników do Niemiec i reprezentowania firm delegujących w sporach z niemieckimi firmami. Autorka bloga bartmanlegalupdates.com.

Spis treści:

  1. Kontrole Zollamt a delegowanie pracowników spoza UE – gdzie zaczynają się problemy
  2. Przykład z praktyki
  3. Zarzuty i ryzyko dla zarządu
  4. Prawo unijne kontra niemieckie zarzuty
  5. Polowanie na wizę - absurd procedur w praktyce

Zatrudnianie obywateli państw trzecich (np. z Ukrainy, Gruzji, Białorusi) na terenie Niemiec w ramach delegowania przez polską firmę wymaga spełnienia określonych wymogów formalnych – w szczególności posiadania wizy Vander Elst lub niemieckiego zezwolenia na pobyt z prawem do pracy. Brak tych dokumentów może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla delegowanych pracowników, ale również dla członków zarządu spółki delegującej. 

Kontrole Zollamt a delegowanie pracowników spoza UE – gdzie zaczynają się problemy

Kontrole Zollamtu, jak już o tym pisaliśmy wielokrotnie na naszym blogu, mają na celu sprawdzenie legalności delegowania pracowników na terytorium Niemiec, w tym weryfikację legalności pobytu i pracy pracowników skierowanych do Niemiec w ramach procedury delegowania.

O ile kwestia ta nie jest problematyczna w przypadku pracowników będących obywatelami Unii Europejskiej, to już w przypadku tzw. obywateli państw trzecich, nie jest to tak oczywiste. Jak bardzo może to okazać się skomplikowane, pokażemy na poniższym przykładzie. 

Przykład z praktyki

Jednostka Hauptzollamt wszczęła postępowanie karne przeciwko prezesowi zarządu jednej z polskich spółek pod zarzutem podżegania i pomocnictwa w nielegalnym pobycie grupy pracowników pochodzących z tzw. państw trzecich. 

W trakcie kontroli w obiekcie, gdzie polska firma wykonywała usługi, było kilku polskich obywateli, ale większość z nich stanowili wspomniani obywatele państw trzecich (czyli innymi słowy: osoby, które nie są obywatelami Unii Europejskiej). Osoby te posiadały polskie dokumenty pobytowe i zaświadczenia A1 oraz zostały skierowane do Niemiec w trybie oddelegowania na podstawie Dyrektywy unijnej 96/71 w sprawie delegowania pracowników w ramach wewnątrzwspólnotowego świadczenia usług.  Pracownicy ci nie posiadali wiz Vander Elst ani też nie posiadali żadnego innego zezwolenia na pobyt, które – zgodnie z § 4a ust. 5 niemieckiej ustawy o pobycie cudzoziemców (AufenthG) może być  wymagane do legalnego zatrudnienia. 

Zarzuty i ryzyko dla zarządu

W związku z tym zdarzeniem, niemiecki urząd w pierwszej kolejności „wyprosił” wspomnianych obywateli państw trzecich z terytorium Niemiec, z jednoczesnym zakazem ponownego wjazdu na terytorium Niemiec na określony czas, ale także wszczął dochodzenie wobec prezesa spółki, zarzucając mu współudział w umożliwieniu nielegalnego pobytu cudzoziemców w Niemczech oraz skierował sprawę do niemieckiej prokuratury. 

W praktyce członek zarządu naraził siebie na odpowiedzialność karną, gdyż jest podejrzewany na terytorium Niemiec o podżeganie i pomocnictwo w nielegalnym pobycie oraz zatrudnieniu pracowników z państw trzecich. 

Prawo unijne kontra niemieckie zarzuty

Pewnie każdy, kogo interesuje ten temat, czytając ten artykuł zastanawia się, kto tu ma rację i czy faktycznie jest tak, że można postawić tak daleko idące zarzuty karne zarządowi spółki. 

Zarzuty można zawsze postawić, i to jak najbardziej. Opierają się one na podstawie art. 95 (1) nr 2 niemieckiej ustawy pobytowej w związku § 27 StGB (niemieckiego kodeksu karnego). Jednak odpowiadając na pytanie, czy niemiecka instytucja ma rację, już nie jesteśmy tacy pewni, a nawet śmiemy twierdzić, że tej racji nie ma.  

Pomijając wszystkie kwestie i wywody prawne, podstawowy problem polega na tym, że niemiecki urząd zarzuca częstokroć (bo nie jest to jedyna sprawa, którą prowadzimy we współpracy z niemieckimi adwokatami), brak niemieckiego tytułu pobytowego w sytuacji transgranicznego delegowania, w którym to delegowaniu to nie niemieckie prawo pobytowe, a prawo unijne stanowi podstawę legalności pobytu takiego pracownika na terytorium Niemiec. 

Polowanie na wizę - absurd procedur w praktyce

Co więcej, na naszą „korzyść” w tej sprawie przemawia także bardzo ważna okoliczność, której Zoll nie bierze pod uwagę. Chodzi o samą procedurę uzyskiwania wiz. Praktyczna możliwość uzyskania wizy Vander Elst jest bardzo mocno ograniczona. Nie wiemy, jakie są Państwa doświadczenia, ale próbowaliśmy, aby „wczuć się” w sytuację naszych Klientów, uzyskać „numerek” w kolejce, czyli tzw. rezerwację terminu i nigdy nam się to nie udało… a w środku nocy o północy, kiedy rzekomo są uwalniane nowe terminy.... raczej śpimy niż "czyhamy" na uwolniony w maszynie losującej numerek. Jednak nawet i dla tych, którzy są gotowi o północy czekać na swoje miejsce w kolejce po wizę, nie jest to łatwe zadanie. 

Oczywiście piszemy o tym z lekkim przekąsem, ale mamy sytuację co najmniej abstrakcyjną, trudną, niezrozumiałą, być może nawet trochę zabawną (no bo kto o północy siedzi przed komputerem w celu uzyskania terminu w Ambasadzie), gdyby nie tragiczną, ponieważ potem prezes polskiej spółki, wykonującej odpowiedzialną i rzetelną pracę w Niemczech, pracę, której częstokroć nikt inny w Niemczech nie chce po prostu wykonywać, działający w pełni zgodnie z prawem, uzyskujący zaświadczenia A1 i płacący wszystkie podatki… nagle staje się przestępcą… gdyż nie uzyskał wiz, których uzyskanie jest w kontekście praktycznym mocno utrudnione, a może i nawet prawie niemożliwe. Celowo używamy sformułowania „prawie”, ponieważ osobiście nie znamy przypadków uzyskania wizy Vander Elst w ostatnich latach (kiedyś tak, ale to było dawno temu), ale na pewno są tacy szczęściarze. 

Jednak… to nie jest tak, że zostajemy z niczym. Na ten moment wybroniliśmy wszystkie sprawy tego typu na terytorium Niemiec. Można się bronić i mimo wszelkich trudności, są w tym wszystkim jeszcze punkty, o które można się „zaczepić” przyjmując jak dotychczas skuteczną linię obrony. 

Zobacz jeszcze:

W razie zainteresowania powyższą tematyką, zapraszamy do kontaktu z Kancelarią lub udziału w szkoleniach organizowanych przez naszą Kancelarię.

Więcej informacji na temat aktualnych szkoleń znajdziecie Państwo w zakładce „Szkolenia”.

O mnie

Dr Katarzyna Styrna-Bartman, LL.M. jest radcą prawnym w BLU Kancelarii Prawnej we Wrocławiu oraz autorką bloga bartmanlegalupdates.com, na którym w przystępny i praktyczny sposób analizuje zagadnienia z zakresu prawa delegowania, europejskiego prawa pracy, międzynarodowego prawa podatkowego, prawa umów i dochodzenia roszczeń w transgranicznych relacjach gospodarczych.  

Specjalizuje się w obsłudze firm prowadzących działalność transgraniczną – w szczególności na styku Polski i Niemiec. Na co dzień doradza przedsiębiorcom w sprawach dotyczących zakładów podatkowych, obowiązków rejestracyjnych, delegowania pracowników, sporów sądowych z niemieckimi firmami, umów handlowych. 

Autorka licznych publikacji branżowych, prelegentka i szkoleniowiec. W swojej pracy stawia na jasny przekaz, konkretne rozwiązania i podejście dostosowane do realnych wyzwań biznesowych.

"Nie piszę o przepisach dla samych przepisów – piszę, żeby pomóc firmom zrozumieć ich konsekwencje w praktyce."

Skontaktuj się ze mną pod adresem 

    Napisz do nas

      Zapisz się do newslettera

      Zapraszamy do zapisu

        Zapisz się do newslettera

        Zapraszamy do zapisu

        BLU Kancelaria Prawna
        Przegląd prywatności

        Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.