| Lifestyle

Nadużycie prawa wynikającego z władzy rodzicielskiej

Autorka: dr Katarzyna Styrna-Bartman LL.M. – radca prawny, specjalistka w zakresie prawa delegowania pracowników do Niemiec i reprezentowania firm delegujących w sporach z niemieckimi firmami. Autorka bloga bartmanlegalupdates.com.

Nadużycie prawa wynikającego z władzy rodzicielskiej

15 maja 2026 r., idąc przed południem ulicą Marszałkowską w Warszawie, nagle zobaczyłam grupę ludzi, głównie mężczyzn z transparentami: „Oddajcie mi Tatę”, „Stop alienacji”. Na czele tej grupy szli ludzie krzyczący: „Tato to też rodzic”. Protestujący skandowali: „Stop alienacji rodzicielskiej”, „Dziecko ma prawo do mamy i taty”.

Oczywiste? A jednak najwyraźniej nie dla wszystkich, skoro po stronie ojców, bo widziałam tam przede wszystkim mężczyzn, pojawiła się potrzeba zablokowania jednej z głównych ulic Warszawy, sprowadzenia złowrogo brzmiących motorów i skandowania haseł o najbardziej podstawowej treści: dziecko ma prawo do mamy… i taty.

Szczególnie utkwił mi w pamięci jeden transparent, który w kilku słowach oddawał istotę problemu alienacji rodzicielskiej:

„Stop alienacji - stop przemocy”

Bo czym innym jest alienacja ojca od dzieci, a może raczej dzieci od ojca, jeśli nie jedną z najbardziej okrutnych i wyrafinowanych form przemocy? Przemocy, której źródłem bardzo często są pobudki niemające nic wspólnego z dobrem dziecka.

A jednak tak łatwo się pomylić. Wszystkie te „kochające mamy”, które tak dzielnie odbierają swoim dzieciom prawo do kontaktu z ojcem, czyli podstawowe prawo każdego dziecka do miłości rodzica, przecież „działają dla dobra dziecka”. Przynajmniej tak często tłumaczą swoje działania.

Pomyślałam wtedy, że jest to temat niezwykle ważny, ale też bardzo aktualny. Kilka dni wcześniej, w dniu 11 maja 2026 roku na Uniwersytecie Szczecińskim odbyła się bardzo ciekawa Ogólnopolska Konferencja Naukowa poświęcona problemowi nadużywania władzy rodzicielskiej. To znaczy, że musimy o tym mówić. Musimy nagłaśniać ten problem.

Dlaczego?

Bo w tle wszystkich tych spraw sądowych, zaciekłych walk o dzieci, konferencji i protestów znajduje się cierpienie dzieci - małych, większych, nastoletnich, a później skrzywdzonych dorosłych, którzy nie będą potrafili budować bezpiecznych relacji ani szczęśliwie przechodzić przez życie tylko dlatego, że ktoś kiedyś, rzekomo „dla ich dobra”, odebrał im prawo do miłości, bezpieczeństwa i obecności drugiego rodzica.

Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, czym może to skutkować.

Czy istnieje nadużycie władzy rodzicielskiej?

Czym właściwie jest nadużycie władzy rodzicielskiej, któremu poświęcona była konferencja w Szczecinie i mój dzisiejszy wpis?

Nadużycie prawa, co do zasady, polega na wykonywaniu prawa w celu innym niż ten, dla którego zostało ono przewidziane. W prawie rodzinnym problem ten nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ władza rodzicielska bardzo często postrzegana jest wyłącznie przez pryzmat uprawnień rodzica, podczas gdy w rzeczywistości składają się na nią przede wszystkim obowiązki wobec dziecka. O tym niestety niektórzy „kochający” rodzice zapominają.

I niech to będzie punkt wyjścia dla tego artykułu.

Władza rodzicielska to przede wszystkim obowiązki wobec dziecka, a nie wyłącznie prawa do dziecka czy alimentów od drugiego rodzica.

Praw rodzicielskich jest zresztą znacznie mniej niż wielu „własnościowo” myślącym rodzicom się wydaje. Bardzo spodobało mi się określenie „własnościowi rodzice”, które padło właśnie podczas wspomnianej konferencji. Ono właściwie mówi wszystko.

Warto nieustannie przypominać, że władza rodzicielska, wbrew przekonaniu niektórych dorosłych, nie służy realizowaniu interesów rodzica, lecz ochronie dobra dziecka. Obejmuje obowiązek troski o rozwój psychiczny, emocjonalny i społeczny dziecka, przy jednoczesnym uwzględnianiu jego dojrzewającej autonomii.

Co to oznacza w praktyce?

Im starsze dziecko, tym bardziej mamy obowiązek uwzględniać jego wolę. Tak po prostu jest.

Nie można więc analizować wykonywania władzy rodzicielskiej całkowicie ponad wolą dziecka, szczególnie wtedy, gdy osiąga ono już taki poziom dojrzałości, który pozwala mu budować własną ocenę relacji rodzinnych i własnych potrzeb.

Jakie dziecko ma możliwości obrony swoich praw?

Dziecko w Polsce praktycznie nie posiada realnych instrumentów samodzielnego działania przed sądem, jeżeli jego dobro jest naruszane. Dlatego o dobro dziecka muszą walczyć sądy, instytucje państwowe oraz drugi rodzic - jeżeli ten pierwszy krzywdzi wspólne dziecko.

To jednak bardzo nierówna walka. Zapewne przekonał się o tym niejeden uczestnik wspomnianego protestu.

Jak można nadużywać władzy rodzicielskiej?

Niektórzy mogą się zastanawiać, jak w ogóle można nadużywać władzy rodzicielskiej. W idealnym świecie przecież rodzice kochają swoje dzieci i nawet nie przyszłoby im do głowy, by wyrządzać im krzywdę.

Warto jednak odwołać się nie tylko do przepisów, ale także do zdrowego rozsądku i sensu całej instytucji.

Władza rodzicielska, wbrew powszechnemu rozumieniu, może być nadużywana nie tylko wtedy, gdy dochodzi do jawnej przemocy wobec dziecka. Nadużyciem może być również wykonywanie jej w sposób instrumentalny, podporządkowany konfliktowi rodziców, potrzebie kontroli albo eliminacji drugiego rodzica z życia dziecka.

Nadużyciem władzy rodzicielskiej, a jednocześnie przejawem toksycznej relacji rodzic–dziecko może być sytuacja, w której z jednej strony rodzic realizuje potrzeby bytowe dziecka, dba o jego wyżywienie, edukację czy ubranie, a z drugiej strony krzywdzi je poprzez instrumentalne traktowanie jego więzi z drugim rodzicem.

Dziecko nie potrafi w takiej sytuacji rozpoznać destrukcyjnych zachowań rodzica, nie mówiąc już o możliwościach psychologicznej czy prawnej obrony. Jest absolutnie bezbronne.

Art. 109 k.r.io. jako element ochrony prewencyjnej?

Pojawia się więc podstawowe pytanie: czy kodeks rodzinny i opiekuńczy daje instrumenty pozwalające reagować jeszcze zanim dojdzie do trwałego naruszenia dobra dziecka poprzez nadużycie władzy rodzicielskiej? Najczęściej wskazuje się tutaj art. 109 k.r.io. Problem polega jednak na tym, że sam przepis nie posługuje się pojęciem „nadużycia władzy rodzicielskiej”. Mimo to właśnie ten przepis może pełnić funkcję ochrony prewencyjnej.

Sąd opiekuńczy może przecież zobowiązać rodziców do określonego postępowania, ustanowić nadzór kuratora, skierować rodzinę do terapii, ograniczyć określone elementy wykonywania władzy rodzicielskiej, wydać zarządzenia mające przeciwdziałać dalszej eskalacji konfliktu.

I być może właśnie tutaj należy szukać realnych możliwości ochrony dziecka, nie wyłącznie w represji, ale w próbie zmiany funkcjonowania rodziny zanim konieczne stanie się sięgnięcie po art. 111 k.r.io., który jest już środkiem ostatecznym.

Zarządzenia tymczasowe i art. 569 § 2 k.p.c.

Szczególnego znaczenia nabiera tutaj art. 569 § 2 k.p.c.

Przepis ten pozwala sądowi opiekuńczemu wydawać z urzędu wszelkie niezbędne zarządzenia, nawet jeśli sąd nie jest miejscowo właściwy. Chodzi o sytuacje nagłe, czyli takie, w których oczekiwanie na standardowe postępowanie mogłoby doprowadzić do dalszej krzywdy dziecka. I właśnie dlatego przepis ten ma ogromne znaczenie w sprawach dotyczących nadużywania władzy rodzicielskiej. Problem polega jednak na tym, że sama konstrukcja tego przepisu od lat budzi poważne wątpliwości.

Nie ma jednak jasności:

  • czy jest to forma zabezpieczenia,
  • czy samoistny środek ochrony dziecka,
  • czy orzeczenie wydawane na tej podstawie podlega zaskarżeniu,
  • ani jaki dokładnie ma charakter procesowy.

W praktyce ta instytucja została ukształtowana bardziej przez judykaturę niż przez samego ustawodawcę. Powoduje to ogromną niepewność zarówno dla uczestników postępowania, jak i dla samych praktyków prawa rodzinnego.

Piecza współdzielona a dobro dziecka

W podobny sposób należy spojrzeć na problem pieczy współdzielonej.

Obecnie piecza współdzielona nie posiada jednoznacznej definicji ustawowej. Sądy posługują się różnymi pojęciami, opieki naprzemiennej, pozostawienia pełnej władzy rodzicielskiej czy pieczy współdzielonej, opierając się głównie na art. 58 i 107 k.r.io.

Co do zasady słusznie przyjmuje się, że warunkiem funkcjonowania takiego modelu jest zgoda rodziców i ich zdolność do współpracy.

Nie można jednak ignorować tego, że to właśnie dziecko ponosi największy ciężar rozpadu relacji rodziców. Piecza współdzielona może funkcjonować prawidłowo wtedy, gdy zapewnia dziecku stabilność, bezpieczeństwo i brak permanentnego konfliktu.

A z drugiej strony naprawdę zastanawiam się, co ma zrobić sąd w sytuacji alienowania dziecka od ojca, który chce się dzieckiem opiekować, utrzymywać kontakty, uczestniczyć po prostu w jego życiu. Piecza naprzemienna wydaje się być rozwiązaniem wręcz idealnym… oczywiście w każdym przypadku obciążającym dziecko. Nikt z nas pewnie nie chciałby żyć „na dwa domy”. Co jednak jest większym obciążeniem dla dziecka: piecza naprzemienna i możliwość regularnego kontaktu z kochającym ojcem, czy też ograniczenie władzy rodzicielskiej ojca do sporadycznych kontaktów, które potem i tak często nie są realizowane, ponieważ właśnie wypadło „coś”, co ten kontakt uniemożliwia… a potem dziecko już samo nie chce, ponieważ więź została zerwana, a cierpienie dziecka ma niewyobrażalne rozmiary. A może wobec woli ojca należy dziecko oddać pod opiekę taty, ograniczając władzę rodzicielską matki stosującej tę wyrafinowaną formę przemocy? Są to bardzo trudne decyzje… a obowiązujące prawo nie pomaga.

Więź rodzinna jako dobro dziecka

Więź rodzinna ma charakter dynamiczny i relacyjny. Buduje się ją codzienną obecnością, troską i zaangażowaniem. Może również wygasnąć, jeśli żadna ze stron nie będzie o nią dbać.

Dziecko ma prawo do uczuć, miłości i uwagi rodzica. Ma prawo do utrzymywania relacji rodzinnych. Dlatego ochrona więzi rodzinnej ma znaczenie nie tylko prawne, ale również moralne i społeczne.

I właśnie dlatego próby instrumentalnego niszczenia relacji dziecka z drugim rodzicem powinny być oceniane jako jedna z najpoważniejszych form nadużywania władzy rodzicielskiej i form wyrafinowanej przemocy wymierzonej przeciwko dziecku, na którą nie powinniśmy się godzić.

Zobacz jeszcze:

O mnie

dr Katarzyna Styrna-Bartman, LL.M. jest radcą prawnym w BLU Kancelarii Prawnej we Wrocławiu oraz autorką bloga bartmanlegalupdates.com, na którym w przystępny i praktyczny sposób analizuje zagadnienia związane z delegowaniem pracowników, europejskim prawem pracy, międzynarodowym prawem podatkowym oraz prawnymi aspektami działalności gospodarczej prowadzonej pomiędzy Polską a Niemcami.

Posiada niemiecki doktorat z prawa uzyskany na Uniwersytecie w Ratyzbonie (Universität Regensburg). Dzięki temu łączy znajomość polskiego i niemieckiego systemu prawnego z praktycznym doświadczeniem w obsłudze przedsiębiorców prowadzących działalność transgraniczną.

Specjalizuje się w doradztwie dla firm działających na rynku niemieckim – w szczególności w sprawach dotyczących delegowania pracowników, obowiązków podatkowych, sporów z niemieckimi kontrahentami oraz przygotowywania i opiniowania umów handlowych w relacjach międzynarodowych.

Na co dzień wspiera przedsiębiorców w analizie modeli prowadzenia działalności w Niemczech, w tym w szczególności w zakresie prawidłowego delegowania pracowników, obowiązków rejestracyjnych oraz relacji z niemieckimi organami administracji.

„Nie piszę o przepisach dla samych przepisów – piszę po to, aby pomóc przedsiębiorcom zrozumieć ich konsekwencje w praktyce.”


W jakich sprawach najczęściej pomagamy przedsiębiorcom

Wsparcie kancelarii najczęściej dotyczy sytuacji takich jak:

  • kontrola Zoll w firmie delegującej pracowników do Niemiec,
  • pisma z niemieckich urzędów dotyczące delegowania pracowników lub wynagrodzenia minimalnego,
  • analiza modeli współpracy z niemieckimi kontrahentami (outsourcing usług czy praca tymczasowa),
  • spory z niemieckimi kontrahentami,
  • analiza obowiązków podatkowych związanych z działalnością prowadzoną w Niemczech,
  • postępowania prowadzone przez niemieckie organy po kontroli.

W takich sytuacjach kluczowe znaczenie ma szybka analiza problemu oraz właściwa strategia działania.

Współpraca międzynarodowa

BLU Kancelaria Prawna współpracuje również z prawnikami z Niemiec oraz doradcami podatkowymi z Polski i Niemiec, co pozwala na kompleksowe wsparcie przedsiębiorców prowadzących działalność transgraniczną.

Jeżeli prowadzisz działalność na rynku niemieckim lub planujesz delegowanie pracowników do Niemiec i potrzebujesz wsparcia prawnego w tym zakresie, zapraszam do kontaktu: .📩

    Napisz do nas

      Zapisz się do newslettera

      Zapraszamy do zapisu

      BLU Kancelaria Prawna
      Przegląd prywatności

      Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.