Kradzież pomysłu na biznes

Czy można ukraść pomysł na biznes? Można, ale można się też przed tym zabezpieczyć. Parę słów o zawieraniu umów z naszymi wykonawcami. 

Być może jest to znak naszych czasów, ale coraz częściej i coraz chętniej tworzymy, wymyślamy, chcemy zaistnieć, być samodzielni i kreować naszą rzeczywistość. Niekoniecznie muszą to być od razu wielkie biznesy. Jednak nigdy nie wiadomo, co może okazać się sukcesem na miarę google, czy też facebooka. Fakt jest również taki, że często nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkiego sami i musimy korzystać z pomocy lub usług osób trzecich. W idealnym świecie, w którym wszyscy są rzetelni i uczciwi, nie musielibyśmy się niczego obowiać powierzając komuś nasze pomysły do wdrożenia. Nie musielibyśmy martwić się o to, że ktoś zechce wykorzystać nasz pomysł….dla siebie. Ale nie żyjemy w idealnym świecie i powinniśmy być rozważni i praktyczni, a nade wszystko zabezpieczać nasze interesy pod względem prawnym. Pomyśl. Być może właśnie tworzysz coś na miarę sukcesu Zuckerberga.

Underwater view of iceberg with beautiful polar sea on background - illustration.

Gdy wchodzimy w relację z naszym wykonawcą

Naszą historię oprę na przykładzie tworzenia serwisu internetowego, jakkolwiek podane w niniejszym artykule przykłady i przepisy prawa mają zastosowanie dla każdego rodzaju biznesu.

Najpierw umowa

Wchodząc w relacje z osobą trzecią, której powierzamy świadczenie usług, bez względu na to, czy jest to powierzenie webmasterowi stworzenia prostej strony internetowej (jak na przykład mój blog:), czy też skomplikowanego przedsięwzięcia, typu wyszukiwarka google lub budowa okrętu podwodnego, warto w pierwszej kolejności zawrzeć umowę. Taka umowa powinna zawierać minimalne elementy takie jak:

  • strony umowy,
  • dokładny opis przedmiotu umowy ze wskazaniem wszystkich szczegółów, na których nam zależy,
  • terminy wykonania umowy, najlepiej ze szczegółowym harmonogramem każdego etapu pracy,
  • wysokość wynagrodzenia i terminy zapłaty wynagrodzenia,
  • terminy dla zamawiającego na zaakceptowanie prac lub poszczególnych etapów prac wykonawcy,
  • zasady rozwiązania umowy lub odstąpienia od umowy,
  • kary umowne i odszkodowanie,
  • sposób wykonywania nadzoru nad projektem, zgłaszania uwag, zastrzeżeń przez zamawiającego i zasady ich wdrażania przez wykonawcę,
  • sposób testowania produktu przez zamawiającego,
  • przeniesienie praw autroskich,
  • gwarancja wykonawcy,
  • klauzula poufności,
  • ewentualny zakaz wykonywania podobnego, konkurencyjnego projektu na rzecz osób trzecich,
  • jurysdykcja krajowa, prawo właściwe, właściwość sądu
  • załączniki.

Każdy ze wskazanych powyżej elementów umowy jest istotny. Warto bowiem pamiętać, że wchodząc z kimkolwiek w relację, bez względu na to, czy jest to relacja biznesowa, czy też prywatna, najczęściej nie zakładamy, że coś może pójść nie tak. Jeśli ktoś jest uprzejmy, a w dodatku ma ciekawy i zachęcający funpage lub stronę internetową, często nie jesteśmy zainteresowani zbędnym „formalizowaniem“ uzgodnionego zamówienia poprzez zawieranie umowy lub też tym bardziej szczegółowej umowy. Z mojego wieloletniego doświadczenia zawodowego wynika, że jest to poważny błąd. Gdyby bowiem tak było, że wszystkie relacje biznesowe kończą się happy endem, sądy cywilne i sądy gospodarcze nie byłyby przepełnione pracą.

Kim jest mój wykonawca 

Zawsze warto rozejrzeć się na rynku, sprawdzić naszego wykonawcę i dowiedzieć się czegoś więcej niż to wynika z jego funpaga na facebooku. Poświęćmy parę minut na to, aby sprawdzić naszego kontrahenta w Centralnej Informacji i Ewidencji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), jeśli jest osobą fizyczną prowadzącą działalność gospodarczą lub też działa w formie spółki cywilnej lub też sprawdźmy naszego wykonawcę w Krajowym Rejestrze Sądowym. Warto również upewnić się, czy nasz kontrahent jest czynnym podatnikiem VAT, aby uniknąć potem przykrej niespodzianki przy okazji rozliczania wystawionej przez wykonawcę faktury VAT w kosztach naszej działalności. Umożliwia to specjalny portal informacyjny Ministerstwa Finansów.

Przedmiot umowy, czyli napiszmy czego w zasadzie oczekujemy

Nie ma nic bardziej kłopotliwego niż niedogadanie się z naszym wykonawcą w zakresie tego, czego w zasadzie od niego oczekujemy za umówioną cenę. Warto poświęcić czas na spisanie umowy i wyszczególnienie np. w załącznikach do umowy wszystkich oczekiwanych parametrów technicznych, właściwości, funkcjonalności. Zdecydowanie opłaca się poświęcić czas na uzgodnienie tych kwestii na początku współpracy niż w jej trakcie. Potem bowiem jesteśmy już „związani“ umową, ceną, a może i wpłaconą zaliczką lub zadatkiem. Zawarcie umowy przed wpłatą na rzecz wykonawcy jakiejkowiek złotówki jest tym czasem, kiedy warto działać.

Kary umowne i rozwiązanie umowy, czyli mały bat na nierzetelnego wykonawcę

Zawierając umowę należy przewidzieć również ten najczarniejszy scenariusz, w którym nasz wykonawca opóźnia się z wykonaniem pracy, jest nieterminowy, wykonuje zlecenie wbrew ustaleniom umownym i naszym oczekiwaniom, jest nieuprzejmy, nie reaguje na nasze prośby i ponaglenia, pokazuje nam lekceważenie i umowę…która nie daje nam żadnych narzędzi do działania na wypadek tych wszystkich przykrych zdarzeń, które mogą być naszym udziałem. Niestety, ale to właśnie ryzyko obciążenia wysokimi karami umownymi i strach przed rozwiązaniem umowy przez zamawiającego jest często tym, co moblilizuje wykonawców do pracy w uzgodniony sposób.

Prawa autorskie – coś o nich słyszałem….

Coraz częściej mam poczucie, że wzrasta w naszym społeczeństwie świadomość istnienia i ochrony praw autorskich. Niejednokrotnie ogranicza sie ona niestety do wiedzy o istnieniu praw autorskich bez znajomości szczegółów tej skomplikowanej tematyki. W momencie gdy dochodzi do konfliktu pomiędzy zamawiającym i wykonawcą, często wykonawcy zarzucają zamawiającym nadużywanie ich praw, żądając nawet odszkodowań. Owszem czasami takie roszczenia mogą być zasadne, ale w większości przypadków  nie są. W umowie z wykonawcą zawsze warto dokładnie opisać zasady wykorzystywania pracy naszego wykonawcy. Należy pamiętać, że wykonanie danej pracy to jedno, a możliwość korzystania z niej to często zupełnie odrębna kwestia zależna oczywiście od charakteru umowy i jej przedmiotu.

Prawo właściwe i właściwość sądu, czyli jak nie dać się wywieźć na Seszele…

Czytając lub tworząc umowę częstokroć zapominamy lub pomijamy znaczenie tzw. postanowień końcowych. To one jednak niejednokrotnie decydują o tym, czy będziemy dochodzić naszych praw w razie konfliktu z wykonawcą przed sądem w miejscowości, w której mieszkamy lub prowadzimy działalność, czy też będziemy się zastanawiać, jak pozwać naszego wykonawcę za granicą, na przykład w odległej Szkocji albo i dalej gdzieś za oceanem.

I wreszcie – chrońmy nasze pomysły

 W każdym wypadku zachęcam, abyśmy chronili nasze pomysły i idee. Nie można bowiem zapominać, że prawo autorskie chroni utwór, którym zgodnie z art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). Często zapominamy, że utwór jest przedmiotem prawa autorskiego od chwili ustalenia, chociażby miał postać nieukończoną. To właśnie to “ustalenie” ma kluczowe znaczenie. Jeśli na przykład powiemy komuś: mam pomysł na stworzenie wyszukiwarki internetowej, które będzie miała określony wygląd i funkcjonalności, to tak wyrażony pomysł nie będzie podlegał ochronie prawnoautorskiej. Jeśli jednak podpisując umowę z wykonawcą, napiszemy dokładną specyfikację naszego pomysłu z uwzględnieniem tych wszystkich detali, które wpływają na indywidualny i twórczy charakter naszego pomysłu, wówczas już możemy mówić o utworze. Niestety w mojej pracy zawodowej spotkałam się wielokrotnie z sytuacjami, w których ujawnienie wspólnikowi/kontrahentowi pomysłu kończyło się “kradzieżą” tego pomysłu i wykorzystaniem go na własny użytek przez inną osobę. Wydaje się to niewyobrażalne, a jednak tak jest. Często osoby takie osiągają dodatkowo z tego wysokie zyski. Takie procesy sądowe są zawsze bardzo trudne. Wykazanie, że pomysł jest utworem, jeśli nie został utrwalony, jest bardzo trudne. Wykazanie szkody w związku z taką kradzieżą jest tym bardziej skomplikowane. Chcąc poszukiwać ochrony naruszonych praw na gruncie przepisów karnych, możemy spotkać się z brakiem zrozumienia ze strony Policji lub prokuratury dla naszego problemu, że ktoś ukradł nasz pomysł. Wykazanie czynu nieuczciwej konkurencji jest również skomplikowanym zadaniem.

Dlatego radzę, nawet jeśli pozostajemy z kimś w koleżeńskich relacjach i wydaje nam się, że ten ktoś przecież nigdy nie mógłby nas oszukać, zdradzając nasze pomysły bądźmy uważni, utrwalajmy je choćby w mailach, czy też w formach rysunków, opisów. Chrońmy nasze pomysły i nasz potencjał. Każdy z Was może być drugiem Zuckerbergiem…:)I tego Wam życzę.

dr Katarzyna Styrna – Bartman, Wszystkie prawa zastrzeżone.

Udostępnij

Masz pytania do artykułu? Skontaktuj się z nami!

Napisz do nas >

lub skontaktuj się z nami tradycyjnie >


Może Ci się spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.